Od kwietnia 2024 działamy jako Fundacja Clemenza Team, ale skąd ten pomysł? Cofnijmy się w czasie jakieś 20 lat. Przebywam na zgrupowaniu z mistrzami świata we Wrocławiu , mam lekko pożółkłe, jedyne kimono. Przyjechaliśmy tu z Robertem Rutkowskim fiatem 126, z delikatnie mówiąc, naciągniętym przeglądem. Próbuje się zregenerować między treningami na nadmuchanym materacu. Niestety materac pękł. Zgrupowanie udane, udało mi się zaczepić na treningu Piotra Szumilo, Alberta Ciesielskiego, Pawła Pinnis. Byłem wtedy mało doświadczonym młokosem, co miał więcej chęci niż rozumu, więc wycinki na sali parkietowej dały się we znaki, plus odciski, bo nie miałem profesjonalnych butów do karate.
Zmęczeni po zgrupowaniu, wsiadamy do malucha i to by było na tyle. Możemy tylko do niego wsiąść. Pieniądze miałem odliczone nawet na mniej niż dwa dni. Śpimy w maluchu, w zimnie, przed salą i czekamy na możliwość naprawy…
Po dwóch dniach szef stołówki zaproponował posiłki.
Kilka lat później jadę na Mistrzostwa Polski w karate. Jadę sam bez trenera. Zdobywam medal. Jednak zawody skończyły się później, nie zdążyłem na pociąg powrotny do Gdańska, czekam na dworcu do drugiej w nocy. Przyjeżdża pociąg intercity droższy (miałem wyliczone), próbuje wytłumaczyć konduktorowi, nie przekonuję go. Udaję, że wysiadam, wsiadam do następnego wagonu i zamykam się w toalecie, tak mija 5 godzin podróży medalisty mistrzostw Polski.
Mija kilkanaście miesięcy, pracuję na budowie po 10-12h, wstaję o 4:30, o 5:00 robię trening motoryczny. Po pracy jeżdżę do sensei Mirka Adamowskiego. Tam zorganizowano zgrupowanie z Mistrzem Świata z Francji. Zapytał mnie, który jestem w rankingu światowym? Nie ma mnie, nie stać mnie na zagraniczne wyjazdy, w wieku 19 lat mieszkam sam, trenuję dwa razy dziennie. Zostaję powołany na Mistrzostwa Europy do Austrii w karate shotokan, wygrywam walkę przed czasem w drużynie, niestety moja drużyna przegrywa. Nie dostałem wolnego z pracy, więc mi nie zapłacą, do wyjazdu dołożyłem 1200zł, wtedy to była miesięczna najniższa pensja.
Po prawie 30 latach w sportach walki, jestem medalistą Mistrzostw Polski w 3 dyscyplinach i zawodnikiem wygrywającym walki wieczoru, za granicami naszego państwa.
Wiem jak ciężka była droga i nie wybrał bym innej.
Klemens Ewald
Fundator i prezes Fundacji Clemenza Team

Fundacja ma na celu ułatwić tą drogę, zwracamy uwagę na nierówności w dostępie do rywalizacji, asortymentu i możliwości, mniej zamożnych zawodników i sportowców. Może właśnie dziś jakiś mistrz zamknął się w toalecie wracając z zawodów, my chcemy kupić mu „bilet”.
